Otwarte

Znów to samo, brawo Piotr
miała ładne imię, nie pamiętasz go.
Wiem, że się znamy, wybacz – mój błąd.
znów byłem kilkanaście myśli stąd…
Bo patrzę w nicość już tyle lat,
Na cały etat, gdzieś indziej trwam…

I wiem co myślisz, gdy mówię, że
od techna wolę ciszę lub jazz.
I troszkę wcześniej już chodzę spać,
z niejednym oknem dobrze sie znam.
W atomy cicho ktoś wkrada się,
Starości piękna, otwarte jest…

S30E01

I
Mam 28 lat i serce jakby dwa razy starsze,
Kalendarze innych psują mi życie a ja niezbyt walczę.
W mieście gdzie żyje powietrze to zabójca a ja ciągle wzdycham
jak książki zżera żółć, tak zżera mnie nuda, czuję że znikam.

Znów gdzieś słyszałem, że ma głos jak A, wąs jak D i piosenki jak R.
Chodzi to za mną chodzi jak godzina dwudziesta pierwsza : trzydzieści siedem
dziennikarz płyty nie słuchał a wmawiał mi że jestem z kosmosu
jeszcze nie mam siwych włosów a już czuję, że siwieję w środku

Ref:
Twarz!
Z rozczarowaniem mi do twarzy
Lecę na rezerwie chęci i sił do wszelkiego bycia
Patrz!
Ocieram się o nudę, tak że już parzy.
Czuję, że mam za sobą pierwszy dzień reszty mojego życia

II
Mam 29 lat i serce jakby dwa razy starsze,
już zamiast dni zlewają mi się miesiące a ja niezbyt z tym walczę.
Jak wszyscy pragnę już lata, lecz gdy przyjdzie to zapragnę jesieni.
Z melancholią czuję syjamską więź, tego nie da się zmienić.

Mam rozczochrane myśli, zgubione oczy i pamięć do twarzy mętną,
to jak strojenie orkiestry, to mój chaos w którym znajduję piękno.
Życie to film, a ja mam dziwne przeczucie że utknąłem w trailerze
To co najgorsze jest dopiero przede mną, boję się, że w to wierzę.

Brutus itp

I
Dzisiaj znów, potknąłem się
za dobre serce psuje dzień.

Na próżno mi, spokoju mury, gdy
trojańsko wkradasz się.

Bo krzywe dusze,
wyglądem krzyczą i
w drugich rzędach schną
nie wyjdziesz prędko stąd.

Nie wyjdziesz nigdy stąd.

II

W każdym z nas morderca śpi
a Ty, mojemu brudzisz sny.

Chłopczyku co, ciało mężczyzny Ci
więzieniem, co nie ma drzwi.

Za dużo wiesz,
więc pielęgnuję Cię
choć drzazgą jesteś mi…
ukrytą gdzieś wśród nut
milcz…
nie wrócisz nigdy tu,
nie wrócisz nigdy tu.

Finał:
Stosy głupich słów,
obrażeń zrodzonych z bzdur
niech płoną a razem z nimi Ty
dialogu największy wróg!

Nie wejdzie więcej tu
sfrustrowany narcyz i gbur,
kapryśna niemowa
nie wejdzie znów,
żaden niewdzięczny gnój.

Zrozumiałem, że
ludzie od głowy psują się
ślepa życzliwość nie opłaca się
wzajemność w jej miejsce dam.

Cham

Nim odpuszcza wszystkie kły
Zadbam byś znała mój zgryz
Nim cisza dostanie znak
Każda z gwiazd koncert mieć ma

Taki jestem
Tak czuje 
Tak mam
Arogancki romantyk i cham

Mam ogrody pięknych słów
Które w moment zamieniam w gruz
Ręka która kwiaty da
Na cierpienie wzór też zna

Taki jestem
Tak czuje 
Tak mam
Elokwentny romantyk i cham

REF:
Mam w zanadrzu kilka sympatycznych kłamstw
Wszystkim po kolei serwuję ciut inną twarz
Mam w zanadrzu kilka wstrętnych tekstów, min
Staram się jak mogę byś nie doświadczyła ich

Przy największej z wszystkich dam
Sprośnych myśli burza trwa
Mógłbym zdobyć cały świat
Najpierw jednak muszę wstać

Taki jestem
Tak czuje 
Tak mam
Bezpruderyjny leń no i cham

Mam w zanadrzu kilka sympatycznych kłamstw
Wszystkim po kolei serwuję ciut inną twarz
Mam w zanadrzu kilka wstrętnych tekstów, min
Staram się jak mogę byś nie doświadczyła ich

Przyjdą jednak takie dnie…
Wyrozumiałość, taka prosta rzecz
A jednak wytyczna by istnieć wokół mnie

I choć Mam w zanadrzu kilka sympatycznych kłamstw
Choć wszystkim po kolei serwuję ciut inną twarz
Jak to jest że ciągle przy mnie trwasz?

O Słowach

I
Znowu jednego mniej
Znów otworzyłem się
Wyciek zuchwałych słów
z niewyparzonych ust.

Z kajdan zerwało się
czarne odbicie mnie
granic rozsądku mur
zdmuchnęło niczym wiór

II
Znów wytoczyło się
najcięższe z moich dział
z mostu z grubych rur
prosto w sedno – strzał!

Przyznam, że lubię ból
lubię perfekcji brak
choć przez ten dziwny gust
co raz mniej bliskich mam

bridge:
parę słów wstecz
dłoni ścisk
teraz w dłoniach twarz

REF:
Zrzuć
figowe liście ze słów
niech szczęki opadną i
niech ludzie się filtrują

lub kłam!
a nerwy pękną Ci w szwach
W bawełnę zwiń słowa, lecz
w tym cieple nie wyparują.

III
Z głównej roli w tło
sprawnie skurczymy się
w epizodyczne coś
w film niemy klasy B.

„Dezynwolturę masz
czemu nie użyć jej?”
Szepcze mi serce i
znowu jednego mniej

bridge:
parę słów wstecz
dłoni ścisk
teraz w dłoniach twarz

Refren Finałowy:
Zrzuć
figowe liście ze słów
niech szczęki opadają i
niech ludzie się filtrują

lub kłam!
a nerwy pękną Ci w szwach
W bawełnę owiń słowa, lecz
w tym cieple nie wyparują.

Bo gdy
bez pardonu zrzucasz swą myśl
sumienie sobie pieścisz i
flirtujesz z samotnością.

Mandala

I
Chodź pogrzeb mi,
w codzienności
chodź zobacz
że uśmiecham się
powierzchownie,
że wszystko drży
wszystko we mnie drży
REF:
Ooooo
W historiach broń,
pojawia się po to by
kiedyś wystrzelić

Skroń,
pulsuję mi bo,
w czaszce się wierci myśl
to wątpliwości

II
Dobrze pamiętam
miałem piękny plan,
że wszyscy tylko nie ja.
lecz dzielimy się
na tych co mają dość
i tych co jeszcze nie.

Ref:
Ooooo
W historiach broń,
pojawia się po to by
kiedyś wystrzelić
To wątpliwości x3

Finał:
Czy odwagi brak,
to mój zodiaku znak,
nie cierpię się.
Bo wrażenie wciąż mam,
że nie tu a tam,
dzieje się, wszystko co chcę.
Czy dreszczyku smak,
zarezerwowany jest dla młodzieńczych lat.
Unikam tych co,
spostrzegawczością rozhipnotyzują mnie.

Bo trzeba coś zmieniać w życiu,
żeby w głowie nic sie nam nie pozmieniało.

Rozum rzucę w kąt,
chcę poczuć jak to jest popełnić,
największy błąd.

Imiona Tajfunów

Czuję, jak zaczyna drżeć każda z 206 kości
to z kim rezonujesz Ty, przyprawia mnie o mdłości.
Weź swoje burze, skończcie się
z Twoim światem nie zrymujesz mnie,

Ref:
Nie wiedziałem,
że
Można tego tyle mieć,
w sobie
brak mi słów lecz to nie znaczy, że
nic nie myślę
każdy ruch wymaga tarć

Dużo się o tym mówi, a jeszcze więcej szepcze
Czy nawiasy wszelkie nie zmienią się w kleszcze,
Weź swoje burze, skończcie się
Czarną wołgą nie zastraszysz mnie.

Ref finalny:
Nie wiedziałem, że
Można tego tyle mieć, w sobie
pielęgnuję furię chociaż nie,
chociaż nie chcę
imion wiele ma ten stan

Rude

Zrań mnie,
ból moim płótnem jest.
swym chłodem mnie tnij,
i tak będę kajać się.
Pudłuj w me oczy i dniami nie odwiedzaj
nie musze Cię mieć,
mogę miewać.

Zrań mnie
zrań mnie bym zmienił Cię
w niezgrabny wiersz,
kulawą piosenkę.
Dobiorę słowa z miedzianym odcieniem
i Cię zrymuję z jakimś cierpieniem.
——–
Jestem głupi, przecież wiesz
przyjdź więc czym prędzej
by przysłowie spełniło się
przyjdź, bo już nie chcę czasu liczyć.

Chodź, posprzyjaj mi
na pokuszenie mnie wódź
bym rozum oddał Ci
A w zamian daj mi siebie łut
cokolwiek
coś
odrobinę
ciut

Bo szczęście które
Mnie ma pod swoją opieką
czuję, że jest
rudą kobietą.
———-

Kością

Nie wiem co mam myśleć, kiedy patrzę na
rozjechane psy i sarny
Którą twarz mam wybrać kiedy kostucha,
chce wziąć mamę mojej mamy

Ścięte lasy głowy, niepotrzebne skreśl,
Mało co mnie dziś z nóg ścina.
Kogo boom na bomby miałby zabrać by
Krew mi w żyłach przyspieszyła?

Czemu czuję dziwną satysfakcję gdy
komuś gdzieś, coś nie wychodzi?
Kiedy w moje włókna wsiąkła cząstka to,
na mielizny serce zwodzi
od empatii chce odgrodzić?
Tkwi tu z kotwiczą wiernością
i swata z obojętnością

Co mnie przeraża
to to , że nie przeraża mnie nic
złam coś we mnie
Nic nie czuję
obrastam beznamiętnością
złam coś we mnie
coś co nie jest tylko kością

Tango R

Dwa ciała się tulą
Lecz dusze już nie
Jedną ze swych funkcji
Łóżko zgubiło gdzieś 
To nie Ty, to ja.
To Ty, to nie ja.

Po czułości mi został 
Kikut i parę blizn
Niepewność to wszystko 
Co mogę wyznać Ci dziś 
Co było trzy twarze temu
Chowam w każdym westchnieniu

Ref:
Dom, praca, sen
Dzisiaj znów w nogach śpię 
Dom, praca, sen
Filmy kłamały mnie 

Dom, Praca, Sen
Dzisiaj znów, jestem tłem
Sen, Praca, Dom
Znowu odwracam wzrok

Juz starła sie każda 
z przypisanych nam ról 
Każdą z Twoich kwestii
mógłbym na jednym tchu
bo, gdzie ty gdzie ja
no, gdzie Ty gdzie ja..

Znów wychodzę w tygodniu 
Znowu w złym guście śnię
Z jakąś duszą się tulę
Z jej ciałem jeszcze nie
Myśleć próbuję
Głową nie chujem…

Ref:
Dom, praca, sen
Dzisiaj znów w nogach śpię 
Dom, praca, sen
Dzisiaj znów jestem tłem 

Dom, Praca, Sen
Filmy kłamały mnie
Sen, Praca, Dom
Znowu odwracasz wzrok

Bridge:
Dom, praca, sen
Miewamy momenty, lecz
Sen, praca, dom
Momenty to, za mało

Pn-Pt, 10-18

I / II

Strefy Parkingowe
Smog, osiedla pożerają nas
Tam gdzie ten blok stoi
kiedyś był mój cały świat.

Kiedyś też czułem więcej
zanikł gruczoł, ten od łez
Smaki moich wzruszeń
przeterminowały się

III / IV

Cztery twarze temu
wierzyłem tylko we wzrost
kiedyś miałem Boga
mówię dziś na niego „los”

Odgradzamy wszystko,
Wycinamy co się da
Tam gdzie jest ta pustka,
kiedyś byłem Ty i ja.

Finał:

Tam gdzie pracuję ludzie płacą za fikcję
kiedyś dla mnie abstrakcja, dzisiaj atrakcja

Czuję, że kończy mi się powoli zdrowie
kończy się cierpliwość,
znajomi i czas.

Bo co raz rzadziej się sobie zdarzamy
8 godzin śmierci w dzień by w nocy
można było chociaż troszkę żyć